Samotność w sieci Dodano: 2006-11-10 01:39
Czym jest samotność w sieci? Odniesienie do realnego i wirtualnego świata jak również tematyka filmu pod tym samym tytułem....
We must...
Dodano: 2006-11-10 01:44
Mam nadzieje że najpierw Przeczytaleś książkę gdyż jeśli najpierw Zobaczyleś film to Straciłeś mnóstwo.......naprawde.......
Dodano: 2006-11-10 01:47
Niestety najpierw film dokłądnie skończyłem oglądac kilka minut temu.
Ale samo zagadnienie chodzi mi po głowie od kilku miesięcy, które nie odnosi sie do filmu, a jedynie samoge zagadnienia "samotności w sieci"
We must...
Dodano: 2006-11-10 01:57
Przeczytaj szybko książkę .....Wypożycz, kup lub ukradnij a nie Pożałujesz....... Co do samotności w sieci....... A nie Uważasz że równie samotny Możesz być na ulicy czy w zatłoczonym autobusie?? Tylu ludzi a jednak tak pusto .........
Dodano: 2006-11-10 02:02
Po obejrzeniu filmu na pewno książką również sie zainteresuje.
To fakt z tym wyjątkiem, iż na ulicy widzisz ruch słuszysz głosy gesty widzisz twarze ktoś Cię zaczepi naet z pytaniem która godzina wówczas widzsz jego twarz mimike zachowanie jak wygląda itp. a w sieci w necie jedynie ciągi znaków różnie interpretowane...
We must...
Dodano: 2006-11-10 02:14
Moja odpowiedź brzmi tak samo samotnie ale w inny sposób.... Popatrz...... Jesteś na ulicy....w autobusie....masz więcej możliwosci a jednak nie Reagujesz...... Wykonujesz codzienne czynności...... (Zakładam tu tylko konwencjonalne środki zachowań)............ To tak bolesne gdy Możesz więcej a i tak tego nie Robisz...... Ale Możesz.... Podbnie Możesz sie z kimś umówić przez internet....Mi często to wychodziło i nadal wychodzi...... Rozumiem Twój punkt widzenia.....Rozumiem co znaczy słyszeć stukot własnych klawiszy i oglądać bezradnie jak emotikonka <
rzytul> próbuje CIę przytulić.....Próbuje oddać ciepło którego nie Poczujesz.......Ale wszystko zależy od człowieka i tego jak bardzo jest silny.... Internet daje pewną bezpośredniość jako główną droge przekazu..... Tu zaczynając ciekawie rozmowę nikt Ci nie powie że "Filozofujesz za dużo"..... Na początku prawdziwej rozmowy trzeba przejść nieraz przez "żmudny" proces poznawania sie od podstaw....... Jak wiele zalet i wad posiadają ludzkie środki przekazu....Nieprawdaż??
Dodano: 2006-11-10 02:26
Jak najbardziej sie zgodze.
O wiele łątwiej jest rozmwawiać przez siec nie widząc często reakcji odbiorcy to bardzo ułątwia kontakt a zwłaszcza na początku nie zapada tu również głucha cisza i rozglądanie sie po ścianach gdy skończy sie jakiś temat. Również praktykuje spotkania z ludzmi poznanymi w sieci, w sumie moją jedną z najlepszychkoleżanek, która mieszka i pochodzi z drugiego krakańca Polski poznałem poprzez czat, aczy gdyby nie ona to czy spotkalibyśmy sie kiedyś..., bądz chodziaż kiedys gdzieś mineli na ulicy w niedalekiej odległości od siebie nie wiedząc o swoim istnieniu...
Pytanie jest tylko czy kontakt przez sieć często nie zastępuje nam realnych spotkan i rozmów a wówczas internet nie staje sie czym więcej nież tylko miejscem dla poznania ludzi, sprawiając nas tym smamy samotnymi w realnym świecie
We must...
Dodano: 2006-11-10 02:33
To zależy czy Boisz się kontaktu wzrokowego i ralnej interakcji z otoczeniem.... Dla mnie internet nie jest substytutem realnego świata... Jest dodatkową droga poszerzania zbiorowej świadomości jak i poznawania ludzi nieco puźniej w realu(A tych w moim przypadku jest naprawde sporo =])
Dodano: 2006-11-10 02:40
Czy boje sie raczej nie, choć często odczuwam dziwne wrażenie spotykając po raz pierwszy osobe którą teoretycznie juz znam od dawna wiem o niej nardzo wiele, a jednak jej nie znam, widze ją po raz pierwszy i wówczas naprade zaczynam ją poznawać. Takie zderzenie dwóch światów: dziwne, często bardzo przyjemne lecz wprawiajace w lekkie zakłopotanie w pierwszej chwili
We must...
Dodano: 2006-11-10 02:42
Sprawia. Często oddala nas od niego, uzależniając się ok internetu, przyzwyczjaamy się do niego, ale w życiu realnym coraz trudniej nam się odnaleźć, dogadać z ludźmi. Zamykamy się w sztucznie stworzonym swiatku, w którym nie jesteśmy sami, ale... Ale tylko na jakiejś płytkiej płaszczyźnie odbioru, opierając się głównie na wyobraźni, a pozbawiając fizycznychego kontaktu, prawdziwych relacji, bardziej złożonych, uczuć i róznych możliwości wspólnych działań...
Będąc na zewnątrz, weód ludzi, można ich obserwować, czuć ich obecność, co jakiś czas losy się splatają i jest to bardziej autentyczne... Chociaż logicznie myśląc bardziej wartościowa będzie mądra dyskusja na forum niż prosta rozmowa o godzinie, to jednak taka gadka-szmatka może być przykrywką do bardzo złożobych - choć nadal prostych, relacji, które dają dużo silniejsze wrażnia, nawet jak jest ich mniej i nie czynią nas szczególnie mądrzejszymi...
Za to przesadna nieśmiałośc, rezultat braku wiary w siebie, potrafi być bardzo zdradziecka. Można nawiązać znajomośc od czegokolwiek, ale czasem człowiek zapomina jak mogą wyglądać relacje międzyludzkie, właśnie z przyczym zbytniego odcięcia się od świata i wybrania komputera...
Samotność w każdej postaci jest samotnością - czymś okropnym, ale taka w sieci wydaje się bardziej niebezpieczna, bo może być znacznie trudniej się od niej uwolnić, szczególnie, zę daje pozory nliskości, której nie umiemy znaleźć inaczej...
AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"
Dodano: 2006-11-10 02:43
Dlatego że nienaturalne.... Jeszcze 100 lat temu coś takiego jak internet wydawało by się czarną magią...... Ale jakoś sobie radzimy prawda?? =]
Dodano: 2006-11-10 02:50
O to właśnie chodzi uzalezniamy sie czesto od wirtualnej bliskości i wyobraźni z której często jest sie trudno uwolnić. Dlatego już nie tyle słychać o uzależnieniu od internetu ale od np. samej poczty, czatu, forum, list dyskusyjnych czy chociażby GG.
Czy w takim razie pojęcie "samotności w sieci" nie jest po prostu uzależnieniem od mediów elektronicznych?
I kiedy człowiek czuje sie bardziej samotny czy po rozmowie przez neta kiedy zostaje sam przed kompem badz kłądzie sie spać, czy po kilkuminutowym lub kilkugodzinym przebywaniu, spacerze po ulicy pośród tłumu...?
Przoszę nie pisać postów jednego bezpośrednio po drugim. Od tego jest funkcja "edytuj".
Gwyn
We must...
Dodano: 2006-11-10 02:51
Uważam tak jak i Ty że ludzie zatracają się w tej dodatkowej możliwości wyrażania myśli...... Ale to nie jest substytut....... Jeżeli nie chcecie rozmawiac z innymi o pogodzie to popatrzcie im prosto w oczy...Przekażcie podświadomie że macie lepsze tematy i porozmawiajcie...... Co z tego że rozmowy w internecie często wydają się wartościowsze?? I tak są zaledwie czątką poważnej rozmowy jaką można odbyć na realu..... ludziom sie zdaje że nie potrafią ....Ale potrafią.......... Ja siędzę niemało w internecie, ale to dlatego że śpie dużo mniej niż większość ludzi i mam z tego tytułu więcej czasu na rozważania i niekonwencjonalny kontakt....Ale nie zastępuje jednego drugim...Codzień mam sytuacje że trzeba kogoś przytulić, komuś pomóc itd..... Codzień...... Internet jest bardzo wygodny.....Zawsze można osobe zablokować czy wyłaczyć wtyczkę..... Ale trza się nauczyć odpowiedzlalności......
Dodano: 2006-11-10 03:04
Frozen14, masz rację, aczkolwiek to jest więcej niż uzależnienie, jet to uzależnienie i jego konsekwence, kosztem innych rzeczy. Jeśli wpadamy w nałóg mając, ale żyjemy też "na prawdę", możemy znaleźć złoty środek, ale im bardziej jesteśmy w realu samotni, gdy siadamy do komputera, tym bardziej się w tej samotności możemy pogrążyć...
Kaze, Ty mówisz o tym, jak być powinno, przedstawiasz proste prawdy, które są wręcz oczywiste. Ja powiediałam o tym, jak jest. Uzależniamy się, zapominamy, żę można inaczej, ciekamy od świata, bojąc się odrzucenia, braku akceptacji, czy po prostu nie wiedząc jak... Bo podczas samej rozmowy działa tylko intelekt, zaczyna on dla nas nabierać większego znaczenia i zastępować uczucia, doznania zmysłowe i zapominamy, że możemy je łatwo wykorzystać, nie mamy odwagi spróbować... Bariery i przeszkody sami sobie tworzymy czy nawet więcej, tylko je sobie wyobrażamy Ale co z tego, dkoro w praktyce oznacza to, że nie potrafimy nawiązać potem kontaktu w realu i tylko chowamy się za monitorem? Ty mówisz z punktu widzenia osoby, dla której net jest odskocznią, ale są osoby traktujące go jak azyl... I one się dusza w tym azylu, który tak na prawdę przypomina symboliczną złotą klatkę...
AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"
Dodano: 2006-11-10 03:12
A teraz Ty mnie Posłuchaj...Moje "uniwersalne prawdy" musiałem przedstawić....Nawet oczywiste musi być kiedyś znów powiedziane....Ja również byłem uzależniony od internetu i to sporo.....Ale postanowiłem coś z tym zrobić.....Nagle pewnego dnia wyjść z mojego małego pokoju, domku, miasteczka i przejechać się do Poznania którego ma niedaleko ........Niezależności nauczyłem się już dawno temu więc znalezienia miejsca na dłuższe noclegi i persaldo mojego drugiego lokum nie było aż tak trudno znaleźć...... Tam nie mam internetu ale mam mnóstwo ludzi do których zagaduje, dyskutuje..Czasem powielam prawdy i poglądy jakie wypisuje na mojej klawiatuece...Mieszkam tu i tu....... Wyszedłem z uzależnienia....tak jak kiedyś wyszedłem z otyłości..... Trza być tylko silnym i zdeterminowanym..... Nie ja jeden tak robie .....Znam całe grona osób na odwyku....... Wszystko od nas zależy.......Gdyby tak nie było to nie marnował bym czasu na gadanie głupot....
Dodano: 2006-11-10 03:19
Mówicie ze boimy sie często real bądz, wmawiamy sobie że nie potrafimy nawiązać rozmowy ciekawej intelektualnie czy cokolwiek innego. Ale nie zapominajmy o tym iż często nie chcąc np. wychodzić z domu z nie wiem powodu złej pogody, lenistwa zostajemy w domu przed kompem nawiązujemy miła rozmowe taką samą jak w relanym swiecie lecz puźniej z powodów powyższych na przykład coraz częściej wybieramy tę formę kontaktu aż dochodzimy do stany w którym bardziej fascynuje nas świat wirtualny nież realny, dochodzimy do wniosków "lepszości" tego świata przez co w konsekwencji stajemy sie samotni w real a tu zaczyna sie samotność w sieci...
W koncu nie można nie nazwać inaczje niż samotnością stan w którym jedynym zmysłem jakim odczuwamy bliskośc jest impuls myślowy (stan umysłu, doznania intelektualne) przekazywany puźniej do palców stukających po klawiaturze komputera...
We must...
Dodano: 2006-11-10 03:35
Kaze, mnie nie musisz przekonywać, ja wiem, ze tak jest, ale wilu ludzi albo nie zdaje sobie tego sprawy, albo kompleksy/lęki, dalej depresja itp nie pozwalają na inne działanie... Ty, Frozen14, przedstawiłoś proces uzależnienia i dojścia do stanu "samotności sieci" i z oboma Panami muszę się zgodzić. Szkoda tylko, że tak niewiele osób, nawet, jeśli to wszystko wie, jest tego świadoma - emocjonalnie - i ma siłę i odwagę, by coś z tym zrobić (tutaj ukłon w stroną Laze). To jest bardzo przykre, jak w ogóle samotność. Bo przecież człowiek nigdy nie musi być samotny, dopóki żyje wśród innych ludzi...
AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"
Dodano: 2006-11-10 09:57
Ładne podsumowanie =] ...A może Ty też masz jakies rady dla osób które może tu ewentualnie zajrzą i będa chciały wiedzieć jak iść na "odwyk"??
Dodano: 2006-11-10 10:24
Jakieś rady? Skontaktować się ze mną! :D
Coś jeszcze...?
- ożna pospotykać się ludźmi, których zna się z netu. wyjchodząc do nich z otwrtością, ale też nie mając zbyt wiele oczekiwań po takich znajomościach (czasem można się rozczarować),
- przełamać wewnętrzne opory i zagadać do osól, z którymi chiałoby się nawiązać kontakt, ale brakuje odwagi - można zacząć od jakiegoś pytania: o ciuchy, imprezy czy cokolwiek...
- zdystansować się do samego siebie, można przyjąć założenie, że nie straci się czegoś, czego się nie ma, można tylko zyskać, więc nawet, jak nie uda się nawiązać takiej znajomości, jakby się chiało, to nic się na tym nie straci, a zyska nowe doświadczenie i następnym razem na pewno się uda...
- wyjść do ludzi - pójśc na jakieś zajęcia/kkoło/ trening/kurs...
- nawiązanie rozmowy z kimś wyprowadzającym psa - osoby spacerujące zazwyczaj mają czas iczęsto, skoro mają wystarczajacą wrażliwośc, by pokochać zwierzaka, to są otwarte też w stosunku do ludzi i można z nią nawiązać dłuższą, przyjemną konwersację, zaczynając od niewinnego: "Ładny piesek, czy mogę pogłaskać? Musi być trudno chyba pielęgnować takie futro..."
uwierzyć w siebie, zadbać o swój wizerunek, by poczuć się pewniej i btć dostrzeżonym...
- poznać samego siebie i wykorzystywać swoje atuty/mocne strony,
- nie martwić się tak bardzo włłasnymi brakami, zrozumieć, że każdy je ma,
- więcej się uśmiechać i patrzeć ludziom w oczy
Oczywiścoe też sam "odwyk" od internetu jest wskazany, można ustalić sobie jakieś normy korzystania z niego, lub w ogóle na jakiś czas odłączyć sieć, albo traktować formę nagradzania samego siebie za "postępy"...
Przede wszystkim zaś zrozunieć, że nie jest się aż tak bardzzo różnym od otoczenia, że nie jest się samemu, że każdy może przeżyć wspaniałe chwile, poznać ludzi itd...
AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"
Dodano: 2006-11-10 11:09
No troszki wjechaliśmy wprawdze na temat bardziej uzależnienia od sieci i odcięcia z rużnych przyczyn od realnego świata.
Musimy jednak pamiętać że takie odcięcie może być spowodowane nie tylko internetem ale również poprzez np. ksiązki gdzie oczywiście kłania sie debata na temak "Książka... nałóg czy przyjemność" oraz inne tym podobne przez które często zatracamy kontakt z rzeczywistością.
A wracając do samotności w sieci. To jakie odczucia doznajemy podczas rozmów przez neta czy wogóle? Cz czasem sieć nie stanowi dla nas jakiego wirtualnego sumienia, które podpowiada nam inne możliwe rozwiązania lepsze lub gorsze... Ale czytając je nie słyszymy ich, przyjmujemy je mieszamy z własnymi dokonujemy wyboru który nam odpowida ale nie ma na nas wówczas wpływu czynnik zewnętrzny (osoba) dlatego wszystko pozostaje w naszym umyśle... Czy wówczas jesteśmy wiec samotni? sami z naszym wirtualnym sumieniem o ile takie istnieje i można to tak nazwać.
A czy po rozmowach a pomocą sieci zostaje coś głębszego w głowie, czy tylko troche fragmętów przeczytanego tekstu którego nie można porónać ani z dobrą lektórą ani z realną rozmową, napewno jest to jedna z nowoczesnych form kształtowania umysłu i światopoglądu. I czy rozmawiając przez neta pomimo że wiemy iż z drugiej strny jest jakaś osoba nie rozmawiamy z samym sobą.
Na czym w takim razie polega fenomen i pojęcie "samotności w sieci", czym jest - nie odnosząc sie do nałogu internetu i braku kontaktów relanych :!: :!: :!:
We must...
Dodano: 2006-11-10 11:32
Na początku korzystając z sieci byłem bardziej uczuciowy.... Licze jednak przygody z internauami nauczyłymnie dystansu........ Jeżeli jest ktoś naprawde wartosciowy w sieci to człowiek który ten dystans zachowa zauważy brak powielania schematów i slów które sam chce usłyszeć a zauważy coś niezwykle intrygującego...nowego........ Intrygujących mnie ludzi poszukuję.......
Uważam iż internet świenie kształtuje poglądy...Sczególnie własne...... pozwala na bronienie swoich racji i dogmatów..... Pozwala je w ku ciągłych wymian mysli formowaci modyfikować tak by wkońcu były odpowiednie dla nas samych.....odpowiednie do zastosowania w życiu........
Czym jest fenomen "samotności w sieci".....Nieco sobie skróce moją wypowiedź gdyz jestem ciekawy jak można ją rozwinąć(licze na Was =]) lub całkowicie zignorować...... A tak konkretnie uważam że owa samotnność cechuje się tym iż masowe zbiorowisko słabych pchychicznie umysłów(nie mylić z mało inteligentnymi, mądrymi itd) zbiera sie nad substytutem prawdziwej konwersacji gdzie nie musi bać sie wzroku drugiej osoby, dotyku...taka intymność z wyboru która puźniej staje się więzieniem...... Znam to z autopsji.....Ale to uleczalne =]
Dodano: 2006-11-10 12:18
"samotnością w sieci" jest dla mnie naturalna bariera jaką jest ekran monitora odzielającą mnie od osób znajdujących po drugiej stronie labiryntu pajęczyn łaczy internetowych. Jest to zbytnia anonimowość, intymność której z racji samego mechanizmu działania internetu nie można zmienić i jak kolwiek postęp techniczyny nie bedzie parł do przodu ( wirtualne 3D hologramy bądz inne obecnie nawet nie wyobrażalne) to zawsze pozostanie ta bariera sprawiając uczucie samotności, pomiomo tak nie wyobrażalnej rzeszy ludzi będącej w systemie i doznającej tech samych odczuć nie jesteśmy w stanie zmienić bądz wyeliminować tego "doznania", "uczucia" kończacego sie wraz z wciśnięciem przycisku "Zamknij", "wyłącz komputer"
We must...
Dodano: 2006-11-10 14:54
Ależ się Wasze grono rozgadało :lol:
Powiem krótko - jeszze parę lat temu taki tryb życia jaki teraz prowadzę, czyli prawie całodzienne siedzenie przed kompem w internecie, byłoby dla mnie nie do pomyślenia. Jednak to jest naturalna zmiana. Za kilkanaście lat zmieni się jeszcze cos i to, co jest teraz będzie dla mnie archaiczne niemal. Czy się rpzez to czuję samotna? Że mam zastępy internetowych znajomych? NIE. Tak samo samotna czułam się nie mając internetu, nawet bardziej. Zresztą, bardzo wiele z tych moich znajomości (oczywiście tylko tych, które chcę kontynuować w szerszej przestrzeni) przenoszę i przeniosłam już w real, więc nie uważam jakoby one były jedynie substytutami prawdziwych kontaktów. Po to zakłada się wszak internetowe społeczności, aby dać ludziom szansę spotkania się w realu - takie jest moje zdanie - nie mówię tu o serwisach stricte randkowych, ale choćby o portalach zrzeszających ludzi o podobnych zainteresowaniach, szukających choćby znajomych... Nie chcę tu bynajmniej bronić do końca internetu, bo są niestety osoby, dla któych On przesłania cały normalny świat i których już czasem na piwo wyciagnąc nie mozna bo wolą żyć w swoim cyfrowym świecie, a to już rpzesada...
Co do książki "Samotność w sieci" - przeczytałam ją jakieś 2 lata temu. Czytało się ją przyjemnie i szybko, jednak potem stwierdziłam, że jest ona w pewien sposób...kiczowata
Filmu nie widziałam, ale słyszałam krytyczne uwagi, że jest po rpostu kiepski.
"Make Foch Not War" "Nic nie może się zmarnować"
Dodano: 2006-11-10 16:07
W całej tej dyskusji myślę,zę przydałoby sie pewno sprostowanie - jest różnica między lubieniem internetu, uzależnieniem od niego, a samotnością w sieci i wynika z tego, jak wygląda nasze życie prywatne, jaką mamy psychikę, nastawienie NIe każdy internauta czuje się samotny. Podajecie przykłady na to... Ale zauważcie, ze wszytki łączy jeden element - net jest tylko częścią życia, jak zauważyła.Minawi, nie jest substytutem prawdziwych relacji. I taj jest w porządku - ma oczywiście swoje złe strony, ale nie daje efektu, który jest tematem tej debaty. Za to ludzie, którzy nie potrafią się odnaleźć, boją się kontrontacji, pokazania prawdziwej twarzy, którzy spotkali w życiu więcej cierpienia, często uciekają i zarazem nie są samotni i są bardzo. Mają jakies poczucie, że jest z kim pogadać itp, ale nie mają bliskości, fizycznego oparcia, poznają drugą osobę tylko rozumem, a nie emocjonalnie... Można znać uczucia drugiej osoby, jej styl, sposób myślenia... A zarazem nie zna się jej, nie wie jaka jest tam w środku, w jaki sposób odbiera i jest odbierana, ile może dać, a ile czerpać... Tego typu rzeczymożna jeszcze nazwać, ale dla wielu nie ma określeń, poznaje się je poprzez kontakt i doznania zmysłowe... Znam ludzi, których przeraża prawdziwy świat i tkwią tylko w wirtualbym...
Działa to niszcząco w dwojaki sposób. Raz, ze uczy się :żeycia w sieci", ale nie potrafi się radzić w prawdziwym, czuje się w nim zagubionym, wydaje się nieraz, że są inni, ale trzeba zawsze liczyć tylko dla siebe,żę obrze jest tak, jak jest , chociaz nie czują zadowolenia, ale chwytają się kurczowo tego, co mają i noją póścić, by wejśc dalej... Jet też bardziej oczywista wada, dotycząca spędzania przy komputerza za dużo czasu w ogóle - mam na myśli osłabienie fizyczne, pogorszenie się kondycji, wzroku... A to też wpływa negatywnie na komfort psychiczny. A gdy nie czujemy sie dobrze we własnym ciele, to jak mamy się czuć w świecie? A zamiast coś z tym zrobić, wiele osób tym głębiej się chowa w swym małym swiadku...
Myślę, ze samotnosci w siebi, taka długotrwałą, jest już powiązana z depresją czy innyą nieprawidłowością i dlatego tak samo, jka ona, może być bardzo trudna do wyleczenie, lub też możliwa do osięgnięcia przy odrobiie determinacja - zależy od osobowości. Internet może być swego rodzaju azylem w dołku - tylko nadal jest zdala od świata, nisko, ciemny i zimny... Więc pomaga tylko do pewnego stopnia, ale wystrczająco, by smy rezygnowali z prób wyjścia z depresji... Szczególnie gdy się uzależnimy... I tutaj jest pułapka.
Tak to samotnośc w sieci jest stanem dużo płytszym, kiedy po prostu chcemy prawdziwego kontaktu, a nie możemy. Jest to oczywiście bardzo przykre, ale nie stanowi problemu nie do pokonania, dopóki nie sprawia nam większej trudności znalezienie kontaktu z ludźmi na żywo. Słynna sentencja mówi, że "rozstania mówią nam o niebie, ale czynią z życia piekło". Vzyli po prostu każda rozłąka boli, a czasem pozorna bliskośc tylko daje nam wizję tego, jak mogłoby być, a zarazem boleśnie przypomina, ze jest inaczej... Ale to nie jest problem tylko internetu, ale związków (nie konecznie partnerskich) na odległość....
Imtymność, anonimowość... Jedni tego szukają, innym to przeszkadza,,,Pewna prywatność, własne granice musza być, ale potrzeba różej blikości, czasem nie chcemy zbyt lub za mało bliskiego kontaktu... I znowu zależy od człowieka, a także kto jest po drugiej stronie. Ale ta niepewność co do drugiej osoby, dopóki jej na żywo nie poznamy, może być właśnie tak bardzo przykro - czujemy więź, ktoś jet dla nas szczególnie ważny, a nie wiemy, czy to ma przyszłość, czy prztrwa, nie zmieni się... Oczywiście życie nigdy nie daje gwarancji, ale wchodzi tu w grę pewne zaufanie w stosunku do siebie i innych. Nie znając kogoś, trudno nam obdarzyć go nim, albo można popełnić błąd, co sprawia ból i w konsekwencji ogromną samotnośc i tęsknotę...
Ale problem ciągle jest w nas samch. Nie w technice, a tym,jak z niej korzystamy.
A czy net nam umożliwia krztałtowanie siebie? Z pewnością tak. Podobnie jak wszystko inne, jeśli tylko potrafimy to wykorzystywać. Internet sam w sobie daje duże możliwości, oczywiście. Ale tak na prawdę życie nam je daje, musimy tylko umieć korzystać. Od nas zależy co z tym zrobimy...
Internet daje możliwości, my możemy je wykorzystać z pożytkiem lub zgubą dla siebie.. To zalezy od nas i naszej psychiki. Możliwośc wyboru łatwych rozwiązń jest niebezpieczna - ale wciąż wszystko zależy od nas. Samotni jesteśmy wtedy, gdy sami odcinamy się od swiata, gdy nie umiemy ise otwierać i ufać... Chociaż to uczucie też można stłumić, tylko zazwyczaj zastępuje je frustracja, pustka, obojętnośc itp... To, jak odbieramy rzeczywistość, zależy od nas, ale frustracja sprawia, że tłumimy uczucia, by za bardzo nie cierpieć, a pozostawiamy tylko... samotność. Przed która chowamy się czasem za ekranem komputera. Problemy emocjonalne powstają w naszej głowie i tam też można je rozwiązać, trzena tylko mieć odwagę i determinację...
AMO ERGO SUM / "najlepszy sposób na uniknięcie krytyki- nic nie robić i nic nie znaczyć" / "Every passing minute is another chance to turn it all around"
Dodano: 2006-11-10 16:37
A jakie uczucia pozstaja po zakończonej rozmowie (debacie czy wypowiedzach na forum) w sieci, jakie doznania, czy pozostają jakieś z tego tytułu przemyślenia (głębsze bądz marginalnie małe). Czy to z czym sie zgadzamy zostaje a w naszej pamięci,a to z czym nie ulatuje gdzieś lub pozostaje w sieci i nie wydostaje sie poza nią...?
Co sami czujemy fizycznie podczas rozmowy w sieci z wyjątkiem dotyku klawiatury czy myszki.
Czy podczas rozmowy doznajemy jakiś fizycznego uczucia ( szybsze bicie serca, niepokuj czy inne...)
Czy potrafimy doznać większości uczyć jakie doznajemy w real:
gest i wyraz twarzy za pomocą emotek, czynności jako opis itp. A jedynie brak jest głosu i dotyku...?
We must...